W piątek, 11 września 2026 r. w Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej odbyła się konferencja popularnonaukowa pt. „Lotnicy z ziemi oświęcimskiej na frontach II wojny światowej”.
Dużą grupę uczestników stanowiła młodzież z Powiatowego Zespołu nr 2 Szkół Ogólnokształcących Mistrzostwa Sportowego i Technicznych w Oświęcimiu.
– Dziękuję za obecność i za to, że tą obecnością pozwalacie zachować pamięć o tych, którzy z dala od ojczyzny walczyli o wolność – przywitała zgromadzonych Dorota Mleczko, dyrektor MPMZO.
Anglicy nie chcieli polskich pilotów
Jacek Zagożdżon, kustosz i kierownik Działu Historii, Lotnictwa i Edukacji w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie wprowadził uczestników konferencji w temat stanu polskiego lotnictwa we wrześniu 1939 r. Jak podkreślił, z 400 samolotów za granicę udało się ewakuować 200. Z kolei polscy lotnicy po klęsce wrześniowej różnymi drogami docierali do Francji, a po jej upadku do Anglii.
– Ale Brytyjczycy nas nie chcą. Oni już toczą bitwę, są w kryzysie i patrzą na polskich lotników właśnie przez ten kryzys. Jedyne, co umożliwiają, to dołączenie jako wolontariusze do Royal Airforce – mówił. Podkreślił, że polscy lotnicy byli doskonale wyszkoleni, a Anglicy ze względu na ponoszone duże straty musieli sięgnąć po siły obce.
W trakcie swojego wystąpienia przybliżył też historię dwóch dywizjonów myśliwskich – 302. Dywizjonu Myśliwskiego „Poznańskiego” i najbardziej znanego 303. Dywizjonu Myśliwskiego „Warszawskiego” im. Tadeusza Kościuszki.
Dużo wiadomości o samolotach
Tematem wystąpienia Jarosława Dobrzyńskiego, kustosza w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie były samoloty używane podczas bitwy o Anglię. W sposób syntetyczny opowiedział on o parametrach technicznych takich modeli samolotów używanych przez Sprzymierzonych jak: Hawker Hurricane MkI, Supermarine Spitfire MkI, Boulton Paul Defiant, Bristol Blenheim IF, FAirey Battle MkI.
Nie zabrakło też prezentacji maszyn wykorzystywanych przez Niemców takich jak: Messerschmitt BF 109E i 110, Junkers Ju 88A, Heinkel He 111, Dornier Do 172, Junkers Ju 87B.
W prelekcji Jacka Dobrzyńskiego znalazła się także opowieść o bardzo ważnej części działań angielskich służb podczas Bitwy o Anglię, czyli użyciu Systemu Dowdinga – zintegrowanego systemu obrony powietrznej. W jego skład wchodziły m.in. stacje radiolokacyjne oraz Korpus Obserwatorów, składający się z ludzi, którzy byli przeszkoleni w rozpoznawaniu sylwetek samolotów oraz określania w przybliżeniu ich wysokości i kierunku lotu samolotów. Użycie Systemu Dowdinga w dużej mierze przyczyniło się do zwycięstwa Anglików w Bitwie o Anglię.
51 lotników z ziemi oświęcimskiej
Jak czytamy na stronie www.listakrzystka.pl, w Polskich Siłach Powietrznych w Wielkiej Brytanii w czasie II wojny światowej służyło ponad 17 tysięcy lotników. Co najmniej 51 z nich pochodziło z ziemi oświęcimskiej. Wśród miejscowości, w których urodzili się lotnicy znajdziemy: Przeciszów, Wilczkowice, Kęty, Osiek, Oświęcim, Brzezinkę, Głębowice, Zator, Brzeszcze, Bielany, Dwory, Piotrowice, Gorzów, Babice, Łęki, Palczowice, Bulowice czy Grojec. Bezpośredni udział w Bitwie o Anglię wzięło 145 polskich pilotów.
Postacie pięciu z nich pochodzących z ziemi oświęcimskiej przybliżył zebranym Tomasz Mikuła, kustosz w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie.
Stanisław Litak z Oświęcimia (3.01.1918 – 5.03.1945 r.)
W maju 1938 r. zdał maturę i postanowił zostać zawodowym wojskowym w lotnictwie. Po klęsce wrześniowej dostał się przez Francję do Anglii. Szkolenie rozpoczął w styczniu 1941 r. Rok później dostał przydział do 316. Dywizjonu Myśliwskiego „Warszawskiego”. Zginął 5 marca 1945 r., gdy eskortował alianckie bombowce. Po awarii silnika zbyt późno wyskoczył ze spadochronem i rozbił się o ziemię.
Piotr Dunin z Głębowic (19.06.1901 – 25.02.1942 r.)
– Wielką pasją Piotra Dunina było zegarmistrzostwo. Będąc jeszcze chłopcem, urządził obok dworu mały warsztat, w którym naprawiał zegary. Fascynacja zegarkami została z nim przez całe życie. Jego późniejsi koledzy z RAF żartowali, że to jego jedyna słabość – opowiadał Tomasz Mikuła.
Piotr Dunin skończył Oficerską Szkołę Lotniczą w Dęblinie, służył w II Pułku Lotniczym w Krakowie. Po klęsce wrześniowej przez Francję dostał się do Anglii. Tam dostał przydział do 309. Dywizjonu „Ziemi Czerwińskiej” do Współpracy z Wojskami Lądowymi.
Zginął 25 lutego 1942 r. w wypadku lotniczym podczas ćwiczeń.
Władysław Balon z Przeciszowa (26.10.1920-28.08.1942 r.)
W młodości był szkolnym kolegą Karola Wojtyły. Skończył Szkołę Podchorążych w Dęblinie. Po klęsce wrześniowej dostał się do Anglii. Dostał przydział do 316 Dywizjonu Myśliwskiego „Warszawskiego”.
Zginął 28 sierpnia 1942 r. podczas lotu treningowego.
Stanisław Jura z Kęt (23.09.1918 – 23.12.2012 r.)
Także był kolegą klasowym Karola Wojtyły.
– W odpowiedzi na apel Dowództwa Polskich Sił w Wielkiej Brytanii Stanisław Jura zgłosił się na ochotnika do służby w lotnictwie. Po przeszkoleniu lotniczym rozpoczął służbę jako pilot w 304. Dywizjonie Bombowym „Ziemi Śląskiej” im. Księcia Józefa Poniatowskiego. Dywizjon 304 odznaczył się biorąc udział w walce przeciwko niemieckim U-Bootom w trakcie Bitwy o Atlantyk – mówił Tomasz Mikuła.
W 1948 r. Stanisław Jura wrócił do Polski. Miał duże problemy ze znalezieniem pracy, był też inwigilowany przez pracowników Urzędu Bezpieczeństwa. Zmarł w wieku 94 lat.
Józef Witek z Brzeszcz (21.04.1915 – 14.08.1944 r)
W wyniku mobilizacji w sierpniu 1939 r., został przydzielony do 1. Pułku Lotniczego w Warszawie jako specjalista rusznikarz. Po wybuchu wojny dostał się do sowieckiej niewoli. Dzięki układowi Sikorski-Majski przez Archangielsk w październiku 1941 r. dostał się do Wielkiej Brytanii. W maju 1943 r. Został przydzielony do 305. Dywizjonu Bombowego „Ziemi Wielkopolskiej” im. Marszałka Józefa Piłsudskiego a później do Dywizjonu Bombowego 300.
– W roku 1944 Józef Witek zgłosił się na ochotnika do służby w 1586 Eskadrze Specjalnego Przeznaczenia, która dokonywała zrzutów zaopatrzenia dla ruchu oporu w okupowanej przez Niemców Europie. 14 sierpnia 1944 r. Liberator, w którym służył Józef Witek wystartował z lotniska Brindisi we Włoszech z zadaniem dokonania zrzutu zaopatrzenia dla walczącej Warszawy. Załoga dokonała udanego zrzutu w rejonie Placu Krasińskich w Warszawie. Wracając z misji, nad Puszczą Niepołomicką zostali zaatakowani przez niemieckie myśliwce – relacjonował Tomasz Mikuła.
Lotnicy wyskoczyli z płonącego samolotu, byli jednak na zbyt małej wysokości i spadochrony nie zdążyły się otworzyć. Wszyscy zginęli w wyniku uderzenia o ziemię.
Konferencja zakończyła się krótkim wspomnieniem pilota RAF Wiktora Chałupnika. O swoim stryju (bratu ojca) opowiedział Józef Chałupnik.




